18 kwietnia 2017

I had all and then most of you, some and now none of you


1935, Caithness, Szkocja — od ponad 20 lat nauczycielka Transmutacji w Hogwarcie — jodła, włókno ze smoczego serca, 9 i ½ cala, sztywna — animag — patronus — półkrwi — Zakon Feniksa

Minerwa nigdy nie dostawała niczego podanego na tacy. Skromna pensja ojca wystarczała do pewnego momentu, wkrótce jednak Minerva musiała zacząć dorabiać, by móc kupić lepszą miotłę do Quidditcha, szaty na bal czy co raz to droższe podręczniki. Od pierwszej klasy starała się dowieść, że potrafi być tak samo dobrą czarownicą, jak jej matka, do której ciągle ją porównywano. Zarywała noce na naukę, ślęczała nad pergaminami i dodatkowymi zadaniami. Jednak plakietka Prefekta Naczelnego, choć piękna i błyszcząca, nie zapełniała pustki, której Minerwa nigdy nie potrafiła zdefiniować. Tytuł najlepszego gracza Quidditcha i najlepsze wyniki z egzaminów, choć wyglądały ładnie na podaniu o pracę, też niezbyt pomogły.

Za biurkiem w Ministwerstwie siadała ze złamanym sercem i żebrami wciąż bolącymi po okropnym wypadku na miotle. Wspomnienia z pierwszych wakacji po skończeniu szkoły pozwoliły jednak rozwiązać jej zagadkę pustki, która dręczyła ją przez te wszystkie lata - Minerwa po prostu była cholernie samotna.

więcej • powiązania



Kartę sponsorują Charlotte Rampling i Lord Huron.
Mam nadzieję, że kompletnie nie zepsuję naszej kochanej Minerwy :D Dawno nie pisałam, więc proszę o trochę wyrozumiałości. W imieniu zalinkowana śliczna nutka, polecam.

PS Minerwa podbno udzielała kiedyś wywiadów do szkolnej gazetki, ale to było dawno i nie prawda.

8 komentarzy:

  1. Witamy serdecznie świeżutką krew i mamy szczerą nadzieję, że pozostaniesz z nami na dłużej. Życzymy mnóstwa weny oraz samych ciekawych wątków. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. [Zawsze uważałam Minerwę za intrygującą osobę, a przede wszystkim - silną kobietę, która musiała wiele przejść, aby do tej swojej wewnętrznej siły dojść. Cieszę się, widząc, że Twoja Minerwa właśnie taka jest. :)
    Życzę Ci powodzenia i na naszym niewielkim podwórku, i z wątkami. Bardzo chętnie porwałabym Minerwę na wątek, ale na chwilę obecną pomysłów mi niemal całkowicie brakuje, jak połączyć Andromedę-Ślizgonkę z nauczycielką transmutacji i byłą Gryfonką inaczej niż w standardowy sposób, czyli po prostu - lekcje i retrospekcja.
    Chyba że Tobie do głowy wpadnie coś ciekawego - jestem otwarta na propozycje. :)
    I jeszcze raz - powodzenia!]

    Andromeda Tonks

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Hej, cześć i czołem – witam Cię cieplutko :) Cieszę się, że widzę wśród autorów tak ważną postać jaką jest Minerwa i podobnie jak Administracja ja również mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej. Liczę na to, że uda nam się stworzyć jakiś wspólny wątek, zważywszy na to, że Twoja pani na pewno musiała uczyć moją Em, a ponadto obie należą do Zakonu Feniksa. Zapraszam więc na wspólną burzę mózgów i życzę Ci udanej zabawy! ]

    Emmeline Vance

    OdpowiedzUsuń
  4. [Tak jak poprzedniczki, mam szczerą nadzieję, że zostaniesz z nami już na dłużej. Od razu chętnie porwę i Ciebie, i Minerwę na wątek - a może nawet i dwa, bo mam w sumie aż dwa pomysły, po jednym do każdej z moich panienek. :D
    Odnośnie do Daphne - naradziłyśmy się z autorką Alastora (który gdzieś aktualnie się szwęda, niezbadane są ścieżki aurorów i ich pokrętna logika), że bardzo chętnie ze swojego Hogwarckiego duetu zrobimy trio. W zasadzie nie ważyłoby to Twojej historii - Daphne jest o trzy lata młodsza od Minerwy, Alastor nawet o cztery, więc gdy McGonagall prefektowała, mogła się nawet w miarę kumplować z Daphne.
    Zarządzę sobie tutaj teraz trochę Alastorem, mam nadzieję, że się nie obrazi. :D Daphne była zawsze tą, która wyciągała go za uszy z kłopotów, a ten ją bronił przed wyzwiskami, pluciem w twarz i innymi nieprzyjemnymi rzeczami, jakie spotykają czarodziejów z mugolskich rodzin. Pewnego dnia niezbyt radosny prefekt Minerwa mogła akurat napatoczyć się na nieprzyjemną wymianę zdań albo nawet bójkę, w której udział brał młody Moody. Chciała wlepić dwóm zainteresowanym stronom po szlabanie (punkty zapewne też poleciały w dół), ale zaraz napatoczyła się na korytarz mała Daphne, która uczepiła się rękawa Minerwy i wybłagała ją niemal o to, aby darowała chociaż Alastorowi, który po prostu jej bronił. Czy udało jej się Minerwę namówić czy nie - to już należy do Twojej decyzji. ;)
    Po Hogwarcie drogi tercetu McGonagall-Moody-Simmons (bo to panieńskie nazwisko Daphne) się zeszły w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. A potem rozeszły na nowo. Tutaj pasowałoby wszystko ustalić, ale dopiero jeśli będzie pasowała Ci przedstawiona przeze mnie wersja znajomości. ;)
    Odnośnie do Dorcas - jest dość młodym aurorem, który zaledwie kilka lat temu Hogwart skończył. W dodatku jest też w Zakonie Feniksa - tak jak Minerwa. Ja i Meadowes poszukujemy kogoś, kto byłby sceptyczny wobec niej. Przez dobre 6 lat Dorcas była zaciętą popleczniczką Voldemorta i niewykluczone, że parała się czarną magią (nikt jej tego nie udowodnił, mimo że wszyscy wokół to przeczuwali :D), stąd też gdy u progu siedziby zjawiła się Meadowes, McGonagall mogła wnieść sprzeciw.
    Mam ochotę też wysłać je na wspólną misję gdzieś podczas lata, gdy Minerwa nie musiałaby przebywać w Hogwarcie, aby nasze dwie dziewczyny się dotarły. Zakładam z góry fajerwerki i efekty specjalne rodem z filmu akcji. :D
    No i jeszcze raz mnóstwa, mnóstwa weny i zapału :D]

    Daphne&Dorcas

    OdpowiedzUsuń
  5. [Dzień dobry! Cieszy mnie Minerwa, cieszy mnie jej wizerunek i cieszy mnie sposób opowiadania historii w karcie, więc to jest naprawdę radosny dzień w historii SoW :D Podpinam się pod powyższy pomysł na wątek i zapraszam do ustalania aktualnych powiązań / wątków!]

    Alastor / Frank / Ted

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Witam panią, bez której Hogwart zdecydowanie nie byłby taki sam! Nie tylko kompletnie nie zepsułaś ale wręcz świetnie przedstawiłaś Minerwę – Twoja kreacja ślicznie opisuje to, czego nie dowiedzieliśmy się o surowej pani profesor z książek, co kryło się za fasadą tej srogiej czarownicy. Z zapartym tchem przeczytałam kartę, jak i post dodatkowy, a po lekturze wszystko we mnie domagało się jeszcze! Mam tyle myśli w głowie, że aż sama nie wiem jak je zgrabnie ująć w słowa. Dlatego napiszę już tylko, że serdecznie zapraszam do wspólnego wątku i mam nadzieję, że będziesz się tu z nami świetnie bawić :) ]

    Caradoc

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Obawiam się, że z moją kreatywnością nie będzie o wiele lepiej… zwłaszcza po pracy, bo wtedy już nie myślę ;) Ale postaram się skupić na podstawach. Emmeline, za czasów Hogwartu, zawsze była wzorową uczennicą. Miała dobre zachowanie i oceny… bo po prostu lubiła się uczyć, i już :) Jestem przekonana, że przykładała się do nauki Transmutacji, w końcu to wymagający przedmiot. No i ze strony Emmeline na pewno było sporo sympatii i szacunku dla profesor McGonagall :) Nie wiem, jak sama byś to widziała. Później w Zakonie na pewno pozostałby ten sam szacunek co sprzed paru lat, choć sytuacja osobista Em zdążyła się już nieco zmienić, podobnie jak jej spojrzenie na świat. ]

    Emmeline Vance

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cudnie! Pytanie brzmi - czy lecimy do Hogwartu, czy myślimy jeszcze, co możemy w czasach nam współczesnych wymyślić? Bo w sumie... pasowałoby ustalić całą znajomość przez lata. Bo trochę ich minęło. Tak dobre 25. :D
    Co do Dorcas - podrzuciłam autorce Alastora pomysł co do spięcia Moody'ego i McGonagall na temat Meadowes, jej dołączenia do Zakonu i lojalności. Jej się podoba - czy spodoba się Tobie, to już ustalać chyba będziecie między sobą. :D
    Tak czy siak, Moody dla Dorcas jest bardzo wyjątkowy i na pewno będzie się cieszyła, gdy jej mentor się za nią wstawi.
    Może pobawmy się na tym polu dalej w ustalanki. Jak wyglądały relacje McGonagall i Meadowes? Po szóstej klasie Dorcas bardzo osamotniała i przestała rozmawiać z gronem Śmierciożerców, krocząc własną ścieżką (z sobie tylko znanych powodów). Czy Minerwa wtedy dalej na nią tak sceptycznie patrzyła? :D]

    Dorcas / Daphne

    OdpowiedzUsuń